no wiec, Przemek sorry za offtop, ale musze bo pewne fakty z mojej 'kariery' wymagaja zdementowania
po pierwsze: jestem w taki wieku, ze jeszcze moge sporo

nie mam 30-ki, wiec to jeszcze nie jest 'podeszly' wiek, trenuje tyle ile trenuje tylko dlatego ze mam - dzieki Bogu - taka mozliwosc

dawniej byly treningi po 1,5 h, ale to odlegle czasy... kondycje mozna utrzymac przez dlugie lata - to nie argument
po drugie: pomoc kogos kto sie DOBRZE na tym zna potrzebna jest na KAZDYM etapie, nie tylko jak sie dochodzi do granic swoich mozliwosci

sadze ze elementy ktore wykonuje moge wykonywac po prostu poprawniej, wiele nowego juz sie chyba nie naucze, strach przed jakims specjalnym ryzykowaniem przy skokach tez nie jest bez znaczenia... przychodzi on z wiekiem, to fakt.
po trzecie: trenowalem 5-6x w tygodniu, a nie dziennie... tego to chyba nawet najlepsi zawodnicy nie maja... no moze razem z sala, baletem pewnie tak, ale samego lodu to waptie
po czwarte: jezdze dla siebie, dla swojej satysfakcji, nie dla bycia lepszym od kogokolwiek, ani imponowania komukolwiek... najczesciej sam gdzies w kaciku, bez obserwatorow zmagam sie z czyms na co w danym momencie sie uparlem

zle sie czuje gdy zbyt duzo osob na mnie patrzy... duzo czyli wiecej od zera, nie liczac trenera

na swoje szczescie u nas na szkolce nie jestem najlepszy
